PILNE: Zarząd Krajowy apeluje w sprawie Afganistanu

Zarząd Krajowy Polski Plus przyjął uchwałę, w której apeluje do Prezydenta RP o nie wydawanie postanowienia o zwiększeniu liczebności Polskiego Kontyngentu Wojskowego Afganistan, jeśli rząd wystąpi, tak jak zapowiada, z takim wnioskiem. Podstawowym obowiązkiem Sił Zbrojnych jest dbanie o bezpieczeństwo terytorium kraju. Podstawowym zadaniem Sejmu, rządu i Prezydenta jest stworzenie warunków, by Siły Zbrojne mogły wywiązać się z tego obowiązku. W przekonaniu Polski Plus zwiększenie PKW Afganistan stanie w sprzeczności z najważniejszym zadaniem: modernizacją i rozwojem Sił Zbrojnych zdolnych do obrony terytorium kraju i odgrywania roli filaru bezpieczeństwa w ramach NATO w regionie Europy Środkowej i Wschodniej - czytamy w uchwale partii.



Opracował:
Michał Góras
Dyrektor KP Polska Plus


Dodane: 2010.01.30 17:14, Tagi: Afganistan Zarząd Krajowy

Komentarze

Zapraszam! : Grupa PL+ na FB: www.facebook.com/group.php?gid=256108369398 (2010.02.07 11:57)
Billy Joe : re: Andrzej Adamski ...oczywiście pamiętam jak zrugałem Pana Łukasza. Po prawdzie czuję się troszkę głupio i przeprosiny się Panu Łukaszowi należą , więc przepraszam jeśli nie zawinił. re: Serafinsky ,odpowiem Panu na pytanie "w czyich i za jakie pieniądze", widzi Pan ja traktuję takie "doświadczenia/konflikty" czysto pragmatycznie więc jeśli korzyści szkoleniowo,taktyczno, doświadczeniowe biorąc pod uwagą koszty ( a te i tak są nawet gdy nic nie robią) są in plus to wysyłajmy chłopaków na wojenki i niech się szkolą ku chwali ojczyzny. Bo ja tak naprawdę nie mam nic do Irakijczyków lub Afgańczyków ( do tych ostatnich to nawet sympatię lekką czuję ) mi chodzi w zasadzie tylko i wyłącznie o chłodną kalkulację dla dobra Ojczyzny...opłaca się taki "poligon" to wysyłamy wojsko i tyle ( bez skrupułów ). Od tego oni są. w pierwszym moim poście w tym temacie napisałem o argumentach przemawiających za wyjściem z Iraku i Afganistanu , i spodziewałem się argumentów finansowych, wojskowych ,logistycznych ba nawet politycznych ...ale nie atomizacyjnych i integracyjnych bo te ostatnie hmmm ... zostawię bez komentarza (2010.02.02 18:38)
Serafinsky : Przezacny Panie Krzysztofie Piekarski. Zgódżmy się na wsiaki słuczaj,na jednolitą formę zwracania się do D E R E K C J I : - O, WASZA OMNIPOTENCJO ! - Pozdrawiam. (2010.02.01 23:53)
Serafinsky : Panie Billy Joe, Pan nie kuma,że gdy Pan pisze ; "pojawiajmy się w konfliktach.. " ,to ja pytam - w czyich i za jakie pieniądze ? O atomizacji,fakcie bezprzecznie istniejącym w naszym społeczeństwie, jak czyrak na jego d.., porozmawiamy przy okazji, jeśli to miejsce się nam nie zapcha. A monitowałem Dostojną Egzekutywę o forum i moderatora. .. Spoko, może sami dojrzeją ! Skoro chce Pan dobrej armii - proszę bardzo,kasa na stół,szweje na emeryturę,alles raus ! I Pan , i ja,wiemy,że dobrymi chęciami dno piekła wybrukowane !Drogi Panie ! Wykrzyknik nie znaczy,że na Pana ryczę, to tylko prośba : mówiąc tym samym językiem, oferujmy sobie wzajem te same standardy. Ma Pan niezbywalne prawo do swoich poglądów, ja także. Wszelka dysputa pod sztandarem RATIO,zawsze prowadzi lub prowadzić może - do konsyliacji. Takiego stanu poglądów, gdzie każdy stojąc przy swoim, szanuje i chce zrozumieć zdanie innego. To wniosek, który towarzyszy mi odkąd zrozumiałem , po jaką cholerę zagrażam swoim bytem internetowi. Żartowałem, pozdrawiam. (2010.02.01 23:39)
Andrzej Adamski : Billy Joe.Pamięta Pan,jak Pan zrugał Łukasza za powtórki? Przeprosiłem Go za nasze pokolenie. A A (2010.02.01 23:12)
Billy Joe : Sprawdziłem ( jestem informatykiem ) to nie moja maszynka cierpi na demencję ;-) ... poprzedniego posta wysłałem na 100% tylko jeden raz. Poza tym źle odczytuje Pan powiązana ja twierdzę że wojny na falklandach i afganistanie pokazują wyraźnie (choć to są przecież dwie skrajnie różne wojny ) że wyszkolenie, determinacja i hart ducha w walce są bardzo ważne ... a czasem nawet ważniejsze niż sprzęt za miliony dolarów ( choć ten oczywiście też jest potrzebny ). A takie doświadczenia można (a nawet trzeba ) zdobywać w walce ... dlatego wartość bojową armii podnoszą takie doświadczenia jak irak czy afganistan, nie potrafię ocenić jak bardzo ...ale intuicja i rozmowy z osobami które były na misjach podpowiadają że podnoszą bardzo. Jeśli zaś Pan sądzi że dla kogoś kto nie może znaleźć normalnej pracy rozwiązaniem jest praca w armii ...to się nie rozumiemy i chyba nie zrozumiemy, bo najwyraźniej nie czuje Pan tego czegoś, czego szukali moi przyjaciele wyjeżdzając do iraku na misję. Ja jako obywatel chcę silnej Polskiej armii która obroni mnie i moją rodzinę. To że kpi Pan z tego że agencje obrony chronią Polskie koszary, że uważa Pan że moja potrzeba czucia się dumnym z Polski jest "komiksowo uproszczona" ... no cóż niektórzy rozmiękli od bzdetów w stylu "atomizacja społeczeństwa" lub mamią się jakąś wizją wydumanej integracji ... Drogi Panie Pana poczucie sługusa ( ja tak nie czuję ) nie zmienia faktu że patrząc na mapę widzę z prawej Rosję, a z lewej Niemcy. I wolałbym aby oni na myśl o wejściu do Polski mieli na myśli krwawą łaźnie ... i wracjąc do BLACWATER jest mi bez różnicy czy zrobią to zawodowi żołnierze czy prywatni najemnicy ( bo czemu nie) ... tak naprawdę ważne aby były dobrze wyszkolone i opłacone. A silna armiia jest przede wszystkim aby odstraszać ...więc bądźmy groźni, skuteczni i pojawiajmy się w konfliktach. (2010.02.01 22:56)
Krzysztof Piekarski : Podoba mi sie sformułowanie - EGZEKUTYWA. Proponuję jeszcze TOWARZYSZU zamiast Szanowny Panie! (2010.02.01 22:54)
Krzysztof Piekarski : Szajnocha powiada Pan, to już może lepiej przetłumaczyć i wydać dzieła Heinricha von Treitschke - to by wiele rozjaśniło w niektórych łbach! (polecam zwłaszcza panom z MSZ). (2010.02.01 22:52)
Serafinsky : WYSOKA EGZEKUTYWO POLSKI PLUS. My,tu zapodani internauci, daliśmy głos za Was lub mimo Was,więc czas teraz na Wasze bałaknięcie. Najpokorniej prosim, wychynijcie z tamtej strony lustra,łącząc Wasze serca z naszym biciem; ergo- przemówcie ludzkim głosem,nawet ex catedra. TAK ? (2010.02.01 22:46)
Serafinsky : Stąd też Szanowny Panie Piekarski, powinniśmy do swoich lektur zapraszać bardziej Karola Szajnochę,a mniej Sienkiewicza. Czas tego ostatniego skończył się w XX wieku;nieco wcześniej chciał pewną aktorkę odbić mężowi.A niech mu tam skrzepnięte serce, lekkim będzie. (2010.02.01 22:38)
Krzysztof Piekarski : Mało tego, wychowujemy następne pokolenia w kulcie dla nieudaczników. Jeden tylko przykład: w latach tuż przed I wojną światową niemiecki sztab generalny pilnie studiował historię wojny polsko - rosyjskiej 1830-1831 (w Polsce zwanej powstaniem listopadowym). Brak nam wiary we własne siły. Fakt następny: podobno po przegranej wojnie Prus z Napoleonem, Gneisenau zwolnił wszystkich pruskich generałów ze służby, ostało się bodajże tylko trzech! Wznosimy pomniki Starzyńskiemu, który w 1939r. samowolnie postanowił bronić Warszawy (miasta otwartego nie będącego twierdzą), piejemy z zachwytu nad Borem Komorowskim (historia powstania nie ma odpowiednika w dziejach - ostatnio archeologowie odkryli, że nawet Żydzi w Masadzie nie popełnili zbiorowego samobójstwa). Hojnie szafujemy krwią polskich żołnierzy. Lubujemy się w postaciach tragicznych. Jeden z historyków napisał kiedyś o Kazimierzu Wielkim: " że nie zginął, nie przegrał bitwy a co najważniejsze nie cierpiał". Verba docent, exempla trahunt! (2010.02.01 22:30)
Serafinsky : Panie Billy Joe Szanowny. Najwyrażniej Pańska maszynka cierpi na demencję. ( wpiski aż dwóch ? ) Analogii między naszym zaangażowaniem w Afganistanie a wojną na Falklandach nie ma żadnej,bo my w odróżnieniu do panów Angliczanów,nie musimy bronić skrawków dawnego imperium. Na razie musimy bronić własnej armii przed złodziejami, najmując dla dorażnych potrzeb agencje ochrony mienia, o których było powyżej. Boję się, że jak wszystkie ofiary postkomunistycznej atomizacji, reprezentuje Pan myślenie tak uproszczone jak komiksowe. A tak się nie da.Nawet z naszych górali - Ghurków. My Polacy powinniśmy zacząć się szanować. My Polacy, powinniśmy się raz na zawsze uwolnić od syndromu sługusów - Jak nie Moskwa,to Wuj Sam. Los po raz kolejny ofiarowuje nam nasz osobisty kawałek tortu; zacznijmy coś z tym robić,zamiast wołać hieny do stołu. Rzekłem powyżej o atomizacji społeczeństwa ? Pewnie,że tak ! Zróbmy nareszcie coś z gruntu sensownego : zintegrujmy się. Dla dobra nas samych,naszych dzieci i wnuków. A swoje wojny niech Wuj Sam wygrywa sam. Albo niech solidnie płaci,za solidną robotę. Pan oczywiście wie o tym,że połowę brudnej roboty odwala w imieniu firmy USA - firma BLACKWATER ? (2010.02.01 22:15)
Krzysztof Piekarski : Problemem Polski od lat około trzystu nie jest brak dobrych sił zbrojnych. Historia podaje przykłady znacznie gorszych armii. Wydaje się, że naszą podstawową bolączką jest nieudolna władza i żałosna dyplomacja. Nie wiedzieć czemu jesteśmy strasznie wyrywni. Ostatnie lanie też niczego nas nie nauczyło. Verba docent exempla trahunt! Czasem można odnieść wrażenie, że w języku polskiej dyplomacji teraźniejszość oznaczy nie tylko przyszłość ale też wieczność! Z drugiej strony, pomijając wszelkie kwestie szczegółowe, trudno bronić polskich interesów skoro są one nieokreślone i ninazwane! (2010.02.01 22:14)
Billy Joe : Panie Serafinsky, analogia do falklandów jest dość prosta ( i sensowna ) ... ja po prostu chciałbym aby w polskiej armii służyli tylko tacy przysłowiowi Ghurkowie. Notabene analogia jest jeszcze głębsza ...bo oni też wcale nie dostają jakiś kokosów za swoją służbę i z tego co wiem po odsłużeniu też się nimi nikt specjalnie nie zajmuje. Napisał Pan że dla Ghurków wojna to rzemiosło ... zatem w Polsce także szkolmy podobnych rzemieślników ;-) ( to zawsze lepiej niż mieć tych rzezimieszków na ulicach ) A w nawiązaniu do syna, brata, ojca lub męża co służą w wojsku tak się składa że z regionu w jakim mieszkam dość dużo znajomych wyjechało na misję ( Irak ) i niech sobie Pan wyobrazi oni wyjechali dobrowolnie, sprawdzić się ,posmakować przygody, zaryzykować ... a nie dla kasy ( choć ta faktycznie była wyższa ), a takich co to nie znajdują pracy gdzieś indziej i idą do wojska ... po prostu nie przyjmować. Bo jak pokazuje przykład Falklandów to po prostu nie ma sensu. Napisał Pan też o Obamie , wielkich interesach, bombach itp itd ...pewnie Pan ma rację ... ja tam prosty inżynier jestem i wiem że przy takich sąsiadach Polsce potrzebna jest sprawna zaprawiona w bojach armia. I na samą myśl o tym że ktoś chciałby do nas wejść powinny mu przechodzić dreszcze po plecach ...takie same jak nam myśl o Afganistanie . Na koniec o skopaniu mnie żywcem ... jakoś się nie boję wsadzać kij w mrowisko, miękką kluchą też nie jestem. (2010.02.01 18:49)
Billy Joe : Panie Serafinsky, analogia do falklandów jest dość prosta ( i sensowna ) ... ja po prostu chciałbym aby w polskiej armii służyli tylko tacy przysłowiowi Ghurkowie. Notabene analogia jest jeszcze głębsza ...bo oni też wcale nie dostają jakiś kokosów za swoją służbę i z tego co wiem po odsłużeniu też się nimi nikt specjalnie nie zajmuje. Napisał Pan że dla Ghurków wojna to rzemiosło ... zatem w Polsce także szkolmy podobnych rzemieślników ;-) ( to zawsze lepiej niż mieć tych rzezimieszków na ulicach ) A w nawiązaniu do syna, brata, ojca lub męża co służą w wojsku tak się składa że z regionu w jakim mieszkam dość dużo znajomych wyjechało na misję ( Irak ) i niech sobie Pan wyobrazi oni wyjechali dobrowolnie, sprawdzić się ,posmakować przygody, zaryzykować ... a nie dla kasy ( choć ta faktycznie była wyższa ), a takich co to nie znajdują pracy gdzieś indziej i idą do wojska ... po prostu nie przyjmować. Bo jak pokazuje przykład Falklandów to po prostu nie ma sensu. Napisał Pan też o Obamie , wielkich interesach, bombach itp itd ...pewnie Pan ma rację ... ja tam prosty inżynier jestem i wiem że przy takich sąsiadach Polsce potrzebna jest sprawna zaprawiona w bojach armia. I na samą myśl o tym że ktoś chciałby do nas wejść powinny mu przechodzić dreszcze po plecach ...takie same jak nam myśl o Afganistanie . Na koniec o skopaniu mnie żywcem ... jakoś się nie boję wsadzać kij w mrowisko, miękką kluchą też nie jestem. (2010.02.01 18:19)
Serafinsky : MIŁY PANIE BILLY JOE. Opuszczając zasłonę na wydżwięk Pańskiej wypowiedzi ( bo Pana tu żywcem skopią ) ,pragnę tylko zauważyć,że punkt widzenia,zależy od miejsca posadzenia siedzenia. Jeśli ma Pan w wojsku syna, który nie znajdując gdzie indziej roboty,przywdział mundur,to proszę błogosławiąc, posłać go do Afganistanu i niech tam za Pana toczy dziecięco-romantyczną zabawę w wojenkę.W czasie awantury falklandzkiej,byłem już dużym chłopcem;miałem rodzinę i odpękane wojo. Nie ma tu analogii - żadnej,nawet bezsensownej. Argentyńczycy obsadzili wyspy 43-47 tys, kontyngentem,złożonym w większości z rekruta,który już od czterech dni nic nie jadł,gdy nastąpiła Brytania. Jej trzon bojowy ,to byli stalowi Ghurkowie,dla których wojna,to rzemiosło i chleb powszedni. Gdyby nie zatopienie przez Argentyńczyków angielskiego okrętu liniowego - akurat znależli francuską,sprawną rakietę i umieli użyć - klęska ich byłaby totalna.Pochwała militaryzmu w wyk.polskim,ma o tyle sens,o ile służy polskiemu interesowi. Jest Pan skłonny udowodnić tę tezę ? Niech Pan,też w swojej prostoduszności, nie zwala wszystkiego na pacyfistów,bo ich czołowym PRZEDSTAWICIELEM, jest na dziś p. laureat Obama. Za każdą długotrwałą wojenką, zazwyczaj kryją się obmierzłe interesy wiadomego przemysłu,bo wzwyżkuje. Być może problem Afganistanu rozwiązałyby bomby kolapsacyjne ( paliwowo-powietrzne ), w liczbie 10-20 szt. (2010.02.01 16:06)
Billy Joe : Panie Serafinsky, nie mam pojęcia co się dzieje z weteranami ( zresztą co to za różnica dla misji w Afganistanie )... ale wiem że: są ludzie którzy po prostu lubią walkę, adrenalinę i ryzyko ... i ja wolę aby oni byli raczej w wojsku niż na ławkach między blokami lub bili się na boiskach. A w ich przypadku w większości nie chodzi o jakąś wielką kasę ... mam nadzieję że oni to po prostu lubią . A ja lubię poczucie dumy z tego że jestem Polakiem, a z pewnością czułbym się lepiej ze świadomością że mamy nieźle wyposażoną i zaprawioną w bojach armię (i inni się nas boją) . Pewnie że wyposażenie i sprzęt to w armii bardzo ważne ( nie chcę tego lekceważyć ) ...ale jak widać na przykładzie np. Afganistanu talibowie nieźle dają sobie radę z najlepszymi armiami świata przy minimalnych środkach. Więc nie oszczędzajmy naszych chwatów, bo jak pokazuje przykład też np. wojny w Falklandach lepiej mieć nawet mniej wojaków a lepszej jakości. A gdzie tą jakość najlepiej szlifować ? więc panowie ... albo powtarzamy jakieś bzdety pacyfistów i innej maści czerwonej chołoty albo dajemy kasę na wojsko i wysyłamy ich na każdą zadymę gdzie mogą się szkolić doskonalić i wykazywać męstwem.Logika podpowiada że inaczej się nie da. (2010.01.31 22:20)
Krzysztof Piekarski : Odnośnie naszej tzw. Armii to przytoczę tu polskie powiedzenie z XVIIIw. - "Dwa dragony cztery kapitany"! (2010.01.31 16:10)
Serafinsky : Panie Billy Joe. A warta skórka wyprawki ? Może Pan wie, jak w Polsce są zagospodarowani weterani wielu misjii zagranicznych,bo ja nie. Praca w agencjach ochrony mienia, pilnowanie parkingów i nędzne grosze, to jednak trochę mało,prawda ? Na razie uzawodowienie armii,jakoś nie idzie w parze z jej wysoką profesjonalizacją, wyposażeniem i wieloma innymi rzeczami. Konstytucja 3 Maja ustalała liczbę wojska na minimum 120 tys. Narodu nam w tym czasie przybyło, wojska ubyło,a wszelkie piwo wypijemy sami - my,społeczństwo. Pozdrawiam. (2010.01.31 12:29)
Billy Joe : hmmm ... a tak po prawdzie to dlaczego ? Jakie argumenty za tym przemawiają ... bo moim zdaniem ewidentnie nasza obecność w Afganistanie podwyższa sprawność naszej armii, bez Afganistanu nie jesteśmy w stanie nawet ocenić jakości armii i jej możliwości ... ba uważam że KAŻDY ŻOŁNIERZ powinien odsłużyć w warunkach bojowych choć kilka miesięcy, bo inaczej będziemy mieć zamiast armii bandę urzędników. (2010.01.30 22:49)
Serafinsky : Jak układać przyszłe polskie stosunki z USA ? Na to pytanie zapewne nie udzieli wiarygodnej odpowiedzi niezawodny kandydat nr 2 na pana prezydenta z POsługi PO, Sikorski,skoro znając się najlepiej na wszystkim, o polityce zagranicznej ma tylko mgielne pojęcie. Musimy pamiętać,że pierwsze wrażenia są najistotniejsze, a na senatora z Illinois,Obamę, nasi Polacy z wioski Chicago,gremialnie nie głosowali. Czerpmy z dobrych wzorów,a z nich - z najlepszych. Kraj średniej wielkości,który w doktrynie obronnej nie ma sprecyzowanych przeciwników, budzi żałosne wrażenie. Ustalmy,idąc tym tropem,na podobieństwo brytyjskiej myśli państwowej, że Polska może nie posiadać wiecznych przyjaciół i wrogów, tylko ponadwieczne interesy. To,bynajmniej, nie jest księzycowa optyka. Za 10-15 lat Rosja znajdzie się w sytuacji chińskiego satelity i na gwałt szukać będzie nie przydupasów wiernopoddańczych, a wiarygodnych w partnerstwie sojuszników. Będzie wtedy w sytuacji obrońcy białej wersji historii. Wyciągając odpowiednie wnioski, bądżmy na tę ewentualność solidnie przygotowani. (2010.01.30 21:52)
Serafinsky : BAŁAKNĄĆ mam prawdę ? Tę ,która w oczy kole,o której wielu zeznaje murmurando,a wszyscy dobrze wiedzą ? Tak ? Prędzej dokonamy modernizacji armii za chińskie kredyty ruską technologią,całkiem z resztą nową, niżli USA w tym czasie raczą doznać niezbędnej iluminacji. Niestety, my nie nazywamy się Izrael,Egipt,czy inna Arabia Saudyjska, by warto było w nas topić amerykańskie dolary ! (2010.01.30 20:34)
Serafinsky : Łatwiej wleżć w szkodę, niż z niej wyleżć.Najbardziej trwałymi cechami zapodanej tymczasowości,są elementy prawdopodobnego nieprawdopodobieństwa.I przewlekłej stałości. Innymi słowy : -" sam tego chciałeś, Grzegorzu Dyndało! ". Chodż, siadaj i płacz nad rozlanym mlekiem. Tylko,że to nie mleko,a polskie krew i pot. W interesie cudzej sprawy. Nawet nie potrafią nam za to wiarygodnie podziękować. Mądry Polak po szkodzie, po raz któryś, nazywa się krótko i węzłowato - głupi Jasiu. (2010.01.30 20:14)
Dodaj komentarz (gwiazdka oznacza pole obowiązkowe)